Wstecz

2015.03.12 Ulubiona trasa rajdowa

Jedną z moich bardziej ulubionych tras konnych jest zielony szlak biegnący skrajem BPN miedzy Żołobiną (780 m npm) a Krysową (840 m npm). Jest to bardzo ciekawa trasa, zróżnicowana zarówno przyrodniczo, jak i ze względu na ukształtowanie terenu. Ale jest też nie lada wyzwaniem dla pary jeździec - koń. Wymaga oprócz kondycji fizycznej - wzajemnego zaufania, szacunku i zrozumienia. W pokonanie tej trasy trzeba włożyć niemało wysiłku, ze względu na sporo przewyższeń, które niejednokrotnie pokonuje się prowadząc konia.

Z tym szlakiem wiąże się wiele ciekawych opowieści, ale tych najlepiej słuchać przy ognisku w schronisku Jaworzec.

Na Krywym nocujemy w jedynym gospodarstwie agroturystycznym - “U Tośki”. To u Niej jadłem po raz pierwszy potrawkę z koziny. Gospodarstwo Tośki słynie też z kozich serów.

Kiedy wyruszamy z Krywego, obowiązkowym punktem programu jest zwiedzanie ruin cerkwii w Krywym. Ze wzgórza na którym jest cerkwisko, rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na całą dolinę Krywego. Jadąc doliną, podziwiamy piękno i wyjątkowość bieszczadzkich łąk. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno w tej dzikiej dolinie kwitło życie, a szlak którym jedziemy do Tworylnego był nigdyś prawdziwą drogą.

Trasa Krywe - Tworylne, jest bardzo zróżnicowana, chociaż większą jej część przemieżamy brzegiem Sanu, gdzie wysokie urwiska robią ogromne wrażenie. Jednak najwiekszą atrakcją są niezliczone tropy dzikich zwierząt. Pozostałe po dawnych osadach, zdziczałe drzewa owocowe, stanowią raj dla zwierzyny leśnej, na czele z ich królem - Zubrem. Przy odrobinie szczęścia, na jednej z licznych łąk możemy zobaczyć pasące się te piękne majestatyczne zwierzęta. Tym bardziej, że w Tworylnym w okolicach ruin pałacu, znajduje się ich ostoja.

Z Tworylnego przez Tworylczyk, dojeżdżamy do szlaku GTJ i tam już pieszo wchodzimy na Bukowinę. Wejście jest bardzo trudne, zarówno dla ludzi jak i dla koni. Płuca pracują na najwyższych obrotach, co 20 m postój na wyrównanie oddechu. Trzeba bardzo uważać, żeby nie przeforsować siebie, a tym bardziej koni. Kiedy docieramy na szczyt Bukowiny, czeka nas zasłużony odpoczynek i popas dla koni. Trzeba odpocząć, bo następny etap to bardzo techniczna jazda.

Mój najbardziej ulubiony odcinek rajdu - zielony szlak od Bukowiny, przez Siwarną, Krysową i już czarnym szlakiem do Jaworca. Duże przewyższenia, wiele powalonych drzew, kamienie i krzaki. Trasa ta wymaga od jeźdźców dużego zaangażowania technicznego. Jazda dosiadem, balans ciała, szukanie równowagi, a przy tym spokój i opanowanie.

Dla wielu rajdowiczów, to prawdziwy sprawdzian umiejętności. Ale jednocześsnie lekcja, której “odrobienie” daje nie lada satysfakcję. O tym fragmencie trasy, opowiadają z wypiekami przy jaworcowym ognisku …. i długo, długo później.




Podziel się z nami swoją opinią!

Wstecz