Wstecz

2012.08.09 Rajd konny - czwarta nad ranem.

Nigdy nie mów nigdy... Lipiec i sierpień w Bieszczadach to najgorszy okres na rajdy - upały i roje gzów, które wiedzą jak uprzykrzyć życie ludziom i koniom.

Ale ponieważ jeden z uczestników przyjeżdżał aż z Australii po to by zwiedzić Biesy z grzbietu konia - złamałem tą zasadę i poprowadziłem rajd w lipcu.

Żeby przeżyć..., musieliśmy wstawać o 3 nad ranem, by najpóźniej o 8 dojechać do kolejnej bazy. Cały dzień chowaliśmy siebie i konie przed palącym słońcem a przede wszystkim gzami i dopiero późnym wieczorem mogliśmy znów ruszać w drogę.

Takich wschodów słońca nie widziałem od lat, ale rajdów o tej porze roku nigdy więcej....




Podziel się z nami swoją opinią!

Wstecz