Wstecz

2012.11.12 Bieszczadzki Hubertus 2012

Hubertus – święto myśliwych, ale u nas koniarzy przede wszystkim.

Jak co roku, już od lat kilku gonitwy odbywały się na hubertusowej łące – miejscu pięknym i dla nas szczególnym, – bo to tu na tym wyjątkowym skrawku bieszczadzkich łąk, zakiełkował pomysł o radykalnej zmianie  naszego życia…. (Listopad 2004).

Naszą stajnię – Carpatica – reprezentował westowo-klasyczny tandem Tuńczyków, Piotr i Dominika.

Pomnę Hubertusa z oświadczynami sprzed 3 lat –kategorycznie (jak mi się wydawało) zabroniłam moim łapania lisa!!!!

Tradycyjnie Hubertus był podzielony na 3 części – „szukany”, kłusowany i gonitwa. W „szukanym” Gypsy „dosiadł” nasz Mikołaj, ale nie był zbyt zainteresowany szukaniem lisa – chyba jeszcze nie bardzo rozumiał, o co kaman …

Tą konkurencję wygrała Maja Szopińska (lat 10). Kłusowany to trudna konkurencja gdyż zarówno „lis” jak i goniący go jeźdźcy poruszają się tylko kłusem. Wygląda to dość interesująco…. :). Tą konkurencję bezkonkurencyjnie wygrał Krzysiek Francuz (wiek nieważny :)).

No i „nadeszjszła wiekopomna chwila…” gonitwa.

„Lis” Artur Maciejewski był rewelacyjny! Ułańska fantazja Maciejaka udzieliła się chyba wszystkim. Oj działo się działo… Nie jeden koń zobaczył tylne podkówki Gypsy… nie jeden jeździec oglądał swego konia z tzw. żabiej perspektywy. Ale to wszystko tylko dodawało dramaturgii. 35 koni w pełnym galopie – bezcenne.

Ale wszystko się kiedyś kończy i lis został złapany…

Przyszłoroczną gonitwę oraz imprezy towarzyszące organizować będziemy my – Tuńczyki i nasza stajnia Carpatica.

Piotr zakończył tegoroczny sezon jeździecki 2012 z przytupem – 1000 km w siodle i lis – wisienka na torcie.

Współudział Dominiki w spisku był oczywisty i z góry zaplanowany…

Aż mi w duszy jęknęło.

Ale tak naprawdę byłam z nich dumna, bo w tym roku złapanie lisa wymagało dużych umiejętności zarówno od jeźdźca jak i konia, a nasza Gypsy, mimo, że trochę ładniejsza od kozy, ma w sobie to coś…

No i muszę też przyznać, że z ogromną przyjemnością i dumą patrzyłam na mój tandem podczas rundy honorowej (tańczący z wilkami w wykonaniu Dominiki).

Choć dekorację śledziłam już z niepokojem, bo tandem zastąpił tercet. Mikołaj uradowany „wskoczył „ na Gypsy, a to już daje 3 do 1.

Chyba czas się przyzwyczaić, że w końskim temacie mam już przegwizdane :).




Podziel się z nami swoją opinią!

Wstecz