Wstecz

2010.08.23 Sawana - dzień drugi.

Po rozgrzewce z Gypsy...:) przyszła kolej na pierwszą lekcję ogłady towarzyskiej. Próba wyczyszczenia kopyt pokazała, że Sawana ma łaskotki. Były piruety, podskoki i inne figury taneczne, ale jakoś się dogadaliśmy. Z założeniem siodła poszło - o dziwo - dużo łatwiej. Lady przyjęła siodło bez protestów i jednego choćby bryknięcia. Nie wiem czy to bardziej z oszołomienia nową sytuacją, czy umiejętnością prowadzącego (wierzę, że to drugie:)). Po kilku okrążeniach na lonży w pełnym rynsztunku przyszedł czas na przyjęcie jeźdźca i... nic! Ani jednego bryknięcia, żadnych oznak buntu. Jedynie jej oczy były jakby większe:).




Podziel się z nami swoją opinią!

Wstecz