Wstecz

2010.02.02 Jazda w śniegu i słońcu.

Jeździliśmy dzisiaj konno w Dołżycy, chciałbym przytoczyć tekst Tomka zafascynowanego dzisiejszym dniem - który to po raz pierwszy siedział na Surinamie: Pogoda jest wspaniała i dlatego, postanowiliśmy z Piotrem pogalopować po zaśnieżonych polach. Inna sprawa, że nie mogłem się doczekać Surinama... Wyruszyliśmy, więc ze stajni we dwóch, przejechaliśmy przez wieś i skierowaliśmy się kompletnie zaśnieżoną polną drogą na Czystogarb. Piękne słońce, biel śniegu kłuła w oczy, cudowny lekki kłus w śniegu... Do czasu. Wpadliśmy w ogromną zaspę... Surinam ze mną miał więcej szczęścia, lecz Piotr zakopał się po pachy:). Canei wpadła tak głęboko, że i Piotr musiał się ewakuować... Gdy spojrzałem na nich, oboje leżeli zakopani w śniegu po szyje i próbowali wstać, przy czym Canei robiła to sprawniej...:) Uroczy widok. Ruszyliśmy dalej, było nieziemsko i magicznie; skrzący śnieg pod kopytami, kłębiący się w galopie pod nami, opadał tworząc cudowną mgłę. A widok wokół... Zobaczcie sami. Gdzieś za nami została codzienność. I to jest właśnie wspaniałe... I jeszcze Surinam... Cudowny, Dziękuję Pani Małgosiu.




Podziel się z nami swoją opinią!

Wstecz